Zawsze dużo wyjeżdżałem, ale teraz jestem praktycznie cały czas poza domem.

Jest tego tyle, że już nawet mi nie w głowie rzeczy, które opisałem tutaj. Najbardziej martwi mnie, skąd brać czyste ubrania, kiedy nie zabrałem zapasu, a wyjazd niespodziewanie się przedłuża. Pomyślałem, że może zacznę szukać kogoś, kto zrobi mi pranie na szybko.

Znalazłem takie trzy, co wyglądają na profesjonalistki.

Ale najbardziej przemawia do mnie ten Cukiereczek – ma sprzęt a do tego potrafi zająć się ptakiem.

Media upierają się, źe wykończyły go słabość do miękkich narkotyków i seksu z przygodnie poznanymi partnerami.

Ale prawda jest taka, że nikt by nie wytrzymał presji, jaką on musiał znosić co roku, w okolicach świąt. Jedyną prawdziwą przyczyną jego zgonu było to, że tak gdzieś od początku listopada, w którą stronę by się nie odwrócił, to słyszał swój głos. W telewizji, w radiu, w internecie, z głośników w galeriach handlowych*, ze wszystkich źródeł  sączą się dźwięki tej piekielnej piosenki** w wydaniu oryginalnym, albo w postaci najróżniejszych przeróbek – tych bardziej…

i tych mniej udanych

* Nie ukrywał swojej słabości do szybkich numerków w publicznych toaletach. Jestem przekonany, że zdarzało mu się robić to również w  centrach handlowych. To musiało być dla niego jednocześnie komiczne i dramatyczne przeżycie, kiedy podkładem, do i tak żałosnego aktu seksualnego, była jego własna piosenka, wygrywana w monofonii z głośniczka zainstalowanego w suficie nad sedesem.

** właśnie kończyłem przygotowywać wpis z piosenkami, które mogłyby wreszcie zastąpić ten do granic możliwości wyeksploatowany hit, a on mi wziął i umarł – to nie fair.